Jak w łatwy sposób zachwiać pewność siebie przedszkolaka.

14 stycznia 2014 18 przez Anna

      Pewności siebie trzeba się nauczyć, dzieciom należy ją wpajać od małego. Po to tylko, aby nauczyły się funkcjonować w społeczności, żeby potrafiły obronić własnych racji, żeby były odważniejsze i żeby nie bały się wyrażać własnego zdania. Niektórzy stwierdzą, że takie wpajanie od dzieciństwa sprawi, że dziecko stanie się próżne i zbyt pewne siebie. Tak tez może się stać. Zawsze jest jakieś ryzyko, że mimo tego iż naświetlamy dobro i zło, nasze dziecko wybierze to zło, ale puki jest małe to można nad nim niejako zapanować, tłumaczyć, rozmawiać. W budowaniu pewności siebie niezwykle przydatne są konstruktywne pochwały.

     Dziecko uczy się tajemnej sztuki jaką jest liczenie, jednak myli się w połowie, lub pod koniec? To co? Pochwalmy. Jednak nie mówmy, że powiedział wspaniale, że tak powinno być, niech wie że musi coś doszlifować, ale niech też ma świadomość, że doceniamy jego starania. Taką pomyłkę można skwitować na wiele sposobów, np. ” O poszło Ci zdecydowanie lepiej niż wcześniej, jak jeszcze popracujesz będzie perfekcyjnie!” No czy takie zdanie nie brzmi lepiej niż: ” Pomyliłeś się na końcu, musisz poćwiczyć!”. W tym momencie pewność siebie ipoczucie własnej wartości diametralnie maluchowi spada, bo oto został poinforowany, że mimo starań jest źle. nie samej nie chciałoby się uczyć. Byłoby mi przykro, bo nikt nie docenił moich starań.

      W przedszkolu syna jest ciekawy system oceniania. Dzieci, które się starają otrzymują serduszka. W ubiegłym tygodniu tych serduszek mój Kacper nazbierał kilka, oprócz tego praktycznie co dziennie zadowolony przychodził do domu, bo pani chwaliła go, że pięknie mówi wierszyki i śpiewa. No cud malina. A wystarczył jeden dzień. Dziś był płacz i zgrzytanie zębów, bo On wierszyka nie umie i nie chce iść do przedszkola. Prawda jest taka, że mimo ćwiczeń przekręca ostatnią linijkę co zupełnie nie przeszkadzało jednej pani, a to druga powiedziała mu że musi się nauczyć wierszyka. Nie pochwaliła, nie zachęciła ( a może zrobiła i jedno i drugie), jednak Kacper z tego wszystkiego zapamiętał tylko to, że on wierszyka nie umie. Co się stworzyło? Stres, zupełnie nie potrzebny… Mam wrażenie że ktoś w przedszkolu nadmiernie chce się wykazać, są dzieci które nie stresują się wcale, ale są też takie, które stres może zjeść mimo tego że COŚ potrafią. Nie rozumiem tylko po co strofować maluchy, które się starają stworzyć inscenizację dla babć i dziadków. Przecież potknięcia są zrozumiałe, a najważniejsza jest dobra zabawa i szczere chęci. Przez całą drogę do przedszkola Kacper klepał swój wiersz, za każdym razem zmieniając tą ostatnią linijkę. Czy to takie ważne, że przekręci kolejność dwóch słów, skoro sens pozostaje ten sam, a ci którzy wiersza nie znają nawet się nie zorientują.

      Teraz, ktoś ma pomysł jak szybko i sprawnie odbudować pewność siebie dziecka? Bo mnie ręce opały i szczerze mówiąc zastanawiam się, czy to ze mną cos nie tak, czy z tym przedszkolem.

(Visited 37 times, 1 visits today)

Polecam