Jeśli obserwujecie mnie na instagramie, to zapewne wiecie, że rok 2020 przyniesie nam małą wielką zmianę. Przez długi czas zabierałam się do tego wpisu, ale senność, która mnie ogarnęła, nie dawała za wygraną i nie byłam w stanie sklecić ani jednego sensownego zdania. Jestem w ciąży i gdy urodzę, będę miała 30 lat, a nasz syn będzie pełnoprawnym nastolatkiem. Podsumowanie I trymestru ciąży to takie moje rozliczenie się z wyobrażeniami, które wbiłam sobie, będąc w pierwszej ciąży. Nie przyszło mi tylko do głowy, że obie ciąże dzieli 11 lat.

Koniec I trymestru.


Cieszę się, że jest za mną. Jakoś tak nie polubiłam się z nim i z ulgą i nadzieją przyjęłam II trymestr. Niski progesteron zmusił mnie na początku do przyjmowania luteiny i duphastonu, które spełniły swoje zadanie. Obecnie pozbyłam się i jednego i drugiego.


Mdłości i zgaga.
Pierwszy raz dowiedziałam się, co to są mdłości. Nie były one poranne, zaczynały się po godzinie 10.00, lub wieczorem po zjedzeniu czegoś słodkiego. Przez kilka tygodni nie byłam w stanie zjeść żadnego owocu, o mandarynkach czy pomarańczach mogę sobie pomarzyć nawet teraz. Niestety, jeśli nawet nie powodowały mdłości, to pojawiała się ogromna zgaga. Teraz również się pojawia, ale bardziej uważam na to, co i kiedy jem i zdecydowanie jest lepiej. Co zabawne nie mam zgagi po chipsach. Za to pojawia się po większości słodzonych i gazowanych napoi.


Senność.
Wzmożona potrzeba snu zupełnie mnie nie zdziwiła, nawet cieszyłam się, że trwała o wiele krócej niż w pierwszej ciąży, ale była uciążliwa. Szczególnie ciężko było, kiedy zaczynałam dzień o 6.30, a spać chciało mi się już o 11.00. O 15.00 przy biurku w pracy nieraz oczy same mi się zamykały. Ogromnie się cieszę, że w dużej mierze to już za mną, bo nawet jeśli pojawia się zmęczenie, to jestem w stanie z nim normalnie funkcjonować.


Ulubiony smak I trymestru.
Zdecydowanie śledź, wiejski pasztet, ogórki kiszone, galareta mięsna i kiwi. Nie miałam jakichś szczególnych zachcianek, ale śledź za mną chodził długo i nie wystarczył jeden śledziowy dzień. Reszta to raczej okazjonalne smaki, ale zapadły mi w pamięć jako te szczególne, które ratowały życie. Szczególnie kiwi, które przed ciążą raczej omijałam, a teraz jest jednym z niewielu owoców, które nie powodują zgagi.


Bóle głowy.
Dolegliwość, która w pierwszej ciąży, pojawiała się sporadycznie w II trymestrze, zaatakowała znienacka pod koniec I trymestru. Bóle głowy są uporczywe i ciężko uśmierzyć je paracetamolem. Nawet z ich okazji zainwestowałam w ciśnieniomierz i chyba z wrażenia, że został zamówiony ból głowy od 4 dni siedzi sobie gdzieś ukryty. Miejmy nadzieje, że trwale sobie poszedł.

Zadyszka.
Jeszcze nigdy nie łapałam zadyszki, rozmawiając przez telefon albo czytając tekst na głos. To było dla mnie ogromne zaskoczenie tej ciąży. Na szczęście jest coraz lepiej i gdy wchodzę na 3 piętro, nie muszę się zatrzymywać. Podobnie jest z rozmową przez telefon. Nie łapię już powietrza jak ryba wyciągnięta z wody.


Porównanie I trymestru w pierwszej i drugiej ciąży.


11 lat różnicy między ciążami to dużo. Choć nie czuję się jak emerytka, to widzę sporą różnicę między tym, co było, gdy zaszłam w ciążę w wieku 18 lat, a tym, jak jest teraz. Młody organizm inaczej przechodzi ciążę, ale nie jestem pewna czy to powinien być plus wczesnego macierzyństwa, bo są przecież też minusy. Kiedyś było dużo łatwiej. Zaczynałam z niższej wagi, byłam bardziej wysportowana (nie jakoś szczególnie), a to jednak spory plus. W pierwszej ciąży miałam o wiele mniej dolegliwości w I trymestrze. W pierwszej ciąży po I trymestrze miałam 3 kg na +, tyłam książkowo 1 kg w miesiącu, lekko zmieniło się to trochę później, ale to temat na porównanie kolejnych trymestrów. W obecnej ciąży spadło 2 kg, ale sporo jeszcze przede mną więc na razie nie ma się z czego cieszyć.

LEGENDA CIĄŻOWA:

II TRYMESTR.