Emerytura, targetem wyborczym.

Emerytura, targetem wyborczym.

21 maja 2015 3 przez Anna

      Emerytura, była do niedawna dość głośnym targetem kampanii wyborczej obydwu kandydatów na prezydenta. Przekrzykiwali się Oni w coraz to nowych obietnicach, których większość nie zostanie spełniona, może nie tyle z braku chęci, co realnych możliwości. Patrzę na te wygibasy na arenie medialnej z bananem na twarzy i cieszę się, że cały ten cyrk ma się ku końcowi.  W momencie w którym myślałam, że nic mnie już nie zdziwi, usłyszałam kolejną obietnicę. I nie byłoby w tym nic dziwnego, może nawet zaczęłabym skakać z radości, gdyby nie fakt, że dodawanie idzie mi jeszcze w miarę dobrze. Do prostych działań nie potrzebuję kalkulatora i w wolnym czasie na palcach dodałam sobie kilka liczb, mnie osobiście mogły one usatysfakcjonować, ale że ze mnie altruistka, to pomyślałam też o innych.

emerytura

          Przyznam szczerze, że z zazdrością patrzę na moich dziadków, którzy na wcześniejsze emerytury przechodzili w wieku 55 lat. Dla mnie to wiek wprost idealny na odpoczynek. Jeszcze można zrobić coś dla siebie, nacieszyć się życiem, spokojem. Zająć się ogródkiem, pomóc dzieciom w wychowaniu wnuków, czy nawet bez przeszkód ( jeśli fundusze nie ograniczają) pojechać na wczasy właściwie z marszu. Wiek emerytalny został podniesiony, mnie będzie obowiązywało 67 lat o ile dożyję, w co wątpi. Przy obecnym pędzie, te dodatkowe lata, to dla wielu wyrok śmierci. Ale ja nie o tym, ja dziś chciałam o wyższej matematyce.

Emerytura po 40 latach pracy.

       Tyle wygrać! Realnie rzecz biorąc, same pozytywy. Staż zaczęłam w wieku 19 lat, ale kiszka bo podobno on się nie liczy. Potem przez rok umowa na pół etatu, ale to liczy się jako przepracowane pół roku. W wieku 21 rozpoczęłam pracę na cały etat. Hipotetycznie, gdyby udało mi się ciągle pracować przez 40 lat, to na emeryturę mogłabym iść już jako prawie 61 latka! Zaoszczędziłabym 6 lat. Dla mnie bomba, tylko teraz jest druga strona medalu. Ja nie studiowałam dziennie przez 5 lat. W głównej mierze dzięki temu, byłabym w stanie cieszyć się wolnością wcześniej, niż spora większość moich rówieśników. A oni? Przyjmując, że studia kończy się  w wieku 24 lat i dając około rok na poszukiwanie zatrudnienia na umowę o pracę, ich przygoda ze zbieraniem 40 lat opłacania składek, pozwalających na przejście na emeryturę, zaczęłaby się teoretycznie w wieku 25 lat. Dokładnie 40 lat później, wesoły emeryt miałby 65 lat. Raptem dwa lata mniej niż obecny próg wiekowy, ale jak to kusi… Oczywiście zakładając, że w wieku magicznych 25lat uda się tą pracę znaleźć, a jeśli nie? Jeśli nie, to emerytura może się boleśnie oddalać. Bardzo… Jeszcze bardziej…. A może to chwyt? Próba zmuszenia młodego społeczeństwa do porzucania myśli o kształceniu dziennym, albo w ogóle o jakimkolwiek kształceniu się ponad wymaganą szkołę średnią? No przecież nie idąc na studia zyskujemy dodatkowe 5 lat, które kiedyś zaprocentuje tym, że wcześniej będziemy cieszyć się działką i wolnością. Może to z jednej strony sposób na tych, którzy na studia idą tylko dlatego, że nie mają na siebie pomysłu? Bo właściwie spora większość idzie na studia tylko dlatego, że inni idą, albo dlatego, że tak im wygodniej. Kto wie, może też byłabym w tej części, która studiuje dla samej idei, gdyby życie nie poukładało się inaczej?

        Emerytura na nowych zasadach, dla jednych szansa,  a dla innych czarna rozpacz. Nikomu się nie dogodzi. Tylko zastanawiam się czy to faktycznie taka ogromna szansa dla młodych, którzy od lat wybierają studia, zamiast pracy. Nie jestem w tej grupie, nie moja sprawa, ale liczyć mimo wszystko potrafię i chyba jako absolwentka wyższej uczelni, nie byłabym zbytnio zadowolona i nie kusiłaby mnie dobroduszna wizja sielanki emerytalnej. Z resztą obecna też mnie nie kusi .

Polecam