Miejsce: Sklep odzieżowy.

Rozmawiają dwie panie (na oko w okolicach 60-tki).

-Patrz jakie to śliczne! Kupiłabym, ale nie mam takiego szkraba w rodzinie.

-Ach za naszych czasów to takich ślicznych rzeczy na dzieci nie było…

– No nie było, ale popatrz jakie piękne… Teraz to by się chciało mieć takie dziecko. Bo najlepszy wiek na szkraba to okolice 50tki. Człowiek to ma wtedy czas, a dziecko na spokojnie by sobie koło nas biegało..

– Ale siły już nie te… Jak wnuczka do mnie przyjeżdża, to jestem przerażona, że już nie mam tyle werwy co kiedyś.

– No co ty, dałoby się radę… Teraz tyle fajnych rzeczy można kupić…!!!

źródło:http://www.fabrykawafelkow.pl

Szczerze mówiąc, do teraz zastanawiam się co tak właściwie ta kobieta chciała mieć. Opcji znalazłam kilka:

– Chciała mieć komu kupić różowy pajacyk.

– Chciała mieć wytresowanego pieska, który by koło niej biegał.

– Chciała mieć żywą lakę i pretekst do kupowania słodkich dziecięcych fatałaszków.

Podziwiam podejście…  Towar sklepowy sprawił, że kobieta uwierzyła we własne możliwości i wychowanie dziecka zaczęło się jej jawić w postaci „towarów na półkach”. Bierzesz sobie taki towar, kupujesz i sobie leży koło ciebie, a jak nie pasuje to można oddać albo schować do szafy. Zaiste macierzyństwo w dzisiejszych czasach, jest na prawdę wspaniałe i kolorowe. Ciekawe tylko, czemu ten zakupowy optymizm nie chce udzielić się mnie. A już wiem! Za młoda jestem! Poczekam do 50-siątki! Jeszcze tylko ponad ćwierć wieku mi zostało:).