Moich 7 najwiekszych rodzicielskich gaf.

Moich 7 najwiekszych rodzicielskich gaf.

24 lipca 2014 9 przez Anna

           Przyznam, że zainspirowała mnie do tego wpisu Ilona z Kreatywnym Okiem i jej śmieszny przypadek, który opisała na swoim facebooku. Wtedy pomyślałam, że nie jestem sama, że jednak są matki, którym coś się może pomylić i nie koniecznie musi to budzić grozę w odbiorcach. Choć gorzej, jeśli ta matka ma akurat włosy koloru blond. Każdy zna chyba opowieści o blondynkach?

—————–

Matura ustna z języka angielskiego ( zdawałam w obecej dla mnie szkole, przed zupełnie nieznaną komisją).

– Proszę wylosować obrazek.

– A to pani jest z pierwszego liceum!? No jak tam dzidziuś, co sie urodziło?

Wybita z kontemplacji obrazka na którym mała dziewczynka uśmiechała się do mnie serdecznie, spojrzałam nieprzytomnie na komisję.

– Yyyy dziewczynka.

– Gratuluję, a jak ma na imię pani córka.

– A nie, ja mam syna. Kacper ma na imię.

Mina pań w komisji, bezcenna… Ciekawe czy, któraś z nich wpadła na pomysł, że ja myślałam wtedy o zdjęciu, które miałam omówić.

——————

W Przychodni.

– Imię i nazwisko?

– Anna L.

– Nie pani… dziecka

– Kacper

– A nazwisko?

– Yyyy

( Po chwili przyszło olśnienie.)

———————

Szpital rejestracja.

– Data urodzenia syna?

–  05.06.2009. Źle … urodził się szóstego maja 2009.

( do tej pory operuje miesiącami zamiast cyfry, bo mi się myli kolejność:-p)

——————-

U Pediatry.

– Pani doktor, coś synowi wyskoczyło na ręce i brzydko sączy się ropa z tego.

– A pani to karteczkę przy książeczce dziecka przeczytała? Tak się dzieje po szczepionce.

Wszystko przeczytałam, ale karteczki przypiętej do okładki nie zauważyłam:-p

——————–

U Pediatry- Kacper jakieś 2 miesiące

– Czym pani karmi syna?

– Mlekiem.

——————-

Spieszymy się, bo mamy jechać w odwiedziny, a jesteśmy spóźnieni.

– Dobra jest gotowy, możesz go wziąć.

T. bierze Kacpra na ręce i wynosi z mieszkania. Na schodach słyszę płacz małego i buti, buti, buti. Drzwi otwierają się ponownie, a w nich stoi T. z Kacprem bez butów.

——————-

– Mamo, dziś byłem wyjątkowo ubrany w przedszkolu.

– Tak? No chyba raczej zwyczajnie.

– Właśnie że nie. Tylko ja miałem dwie pary majtek!

(Na swoje usprawiedliwienie napiszę, że syn ubiera się sam:-p.)

 

Matka też człowiek:), nie musi wiedzieć wszystkiego. Może o czymś zapomnieć, coś pomylić, nie dopatrzeć.

 

 

Polecam