Mikolajek_Szkolneprzygody_500_pcx

W sprzedaży od: 14 sierpnia 2014r

Tłumaczenie: Magdalena Talar
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 416

Znowu kiepska ocena ze sprawdzianu. Mikołajek oczyma wyobraźni widział już, jak ma dożywotni zakaz zabawy z kolegami. Razem z przyjaciółmi zaczęli się zastanawiać co zrobić, aby uniknąć kary. Każde z nich miało jakiś pomysł, tylko jeden jedyny Mikołajek nie wiedział co mógłby zrobić. Po powrocie do domu, pokazał tacie kiepską ocenę i wtedy tata Mikołajka oznajmił, że jeśli przy następnej kartkówce powtórzy się ta nieprzyjemna sytuacja, Mikołajek dostanie zakaz gry w piłkę. Doprawdy nie ma nic gorszego dla chłopca, od zakazu gry w piłkę z kolegami. Mikołajek musiał działać, miał zamiar poprosić Ananiasza o pomoc. To była jedyna możliwość, aby  Mikołajek mógł bawić się z kolegami. Jednak plan nie był łatwy, bo jak niby miał przekonać Ananiasza, tego pupilka pani, którego nikt nie lubił, do pomocy? Przecież był jego wrogiem. Gdy Mikołajek próbował przekonać szkolnego kolegę, aby ten mu pomógł, wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Mikołajek dostrzegł, że prymus zakochał się w Eudoksji, która liczy szybciej niż błyskawica i swoim intelektem zaimponowała pupilkowi pani. To była idealna sytuacja. Mikołajek postanowił sprawić aby Eudoksja umówiła się z Ananiaszem, a kolega miał w zamian przygotować go do klasówki. Aby Ananiasz mógł zaimponować koleżance, Mikołajek postanowił grac jak łamaga i namówił do tego przyjaciół. Wszystko szło według planu, jednak w pewnym momencie ktoś krzyknął do obserwujących dziewczyn, że Ananiasz się zakochał w mądrej koleżance Jadwini, a ten spłoną rumieńcem i gorliwie temu zaprzeczył. Mikołajek był skończony, wiedział już że jest źle, że mimo starań Ananiasz nie  pomoże mu w nauce, bo przecież nie umówił się ze swoją wybranką serca, która właśnie wraz z koleżanką opuściła boisko. A do szkoły trzeba było iść. Mikołajek nie miał zbyt dobrego nastroju, poszedł na zajęcia myśląc o jego końcu, bo przecież świat bez gry w piłkę nie będzie wartościowy. Do klasy weszła pani, ale zupełnie inna. Ananiasz swoim zwyczajem zaczął się podlizywać i o dziwo nie zyskał aprobaty nowej nauczycielki. Wręcz przeciwnie, w klasie nastała nowa era, a pupilkiem stał się Kleofas.

 

Aż dziwonie mi po raz kolejny pisać pozytywną recenzję do przygód Mikołajka. To wygląda jakbym była nie do końca obiektywna i nie widziała żadnych wad. Śmiało mogę stwierdzić, że „Szkolne przygody Mikołajka” są naszpikowane dobrym humorem i na pewno spodobają się dzieciom, które ze szkołą miały już styczność. Mogę ją śmiało poleci również dla dzieci młodszych, w wieku przedszkolnym. Dodatkowym atutem jak zwykle są ilustracje, które przenoszą malucha w świat ich ulubionego bohatera. Chciałabym znaleźć choć jedną wadę tej książki, jako matka i jako kobieta. Nie potrafię, jest wspaniała w każdym calu. Porównując ją do ” Wakacji Mikołajka” muszę stwierdzić, że jest łatwiejsza dla młodszego odbiorcy, ale to głównie przez ilustracje, które nie są typowymi zdjęciami, a kolorowymi obrazkami. Polecam bo mało jest książek dla dzieci, które są jednocześnie zabawne i pozbawione wulgaryzmów.

Za możliwość zrecenzowania pozycji serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak.