Mikolajek_WakacjewczasynadmorzemW sprzedaży od: 14 sierpnia      Tłumaczenie: Magdalena Talar                     Liczba stron: 168                         Wydawnictwo: Znak

 

Koniec szkoły, nareszcie wakacje! Jeszcze tylko trzeba wysłuchać nudnej przemowy dyrektora i znowu będą wakacje. Mikołajek wrócił do domu i zaczął się zastanawiać czy w tym roku pojadą w góry. Tak bardzo chciały choć raz pojechać nad morze. Ku jego zaskoczeniu mama Mikołajka przystała na ten pomysł, jednak nie tak zupełnie bezinteresownie. Postanowiła bowiem zabrać w podróż swoją mamę, której Tata Mikołajka nie lubił. Po burzliwej wymianie zdań, rodzice dochodzą do porozumienia i Bunia wyrusza w raz z nimi w podróż nad morze.  Po sporych trudnościach komunikacyjnych, rodzina dociera do pensjonatu. Zmęczeni i trochę rozdrażnieni, chcą jak najszybciej udać się do swoich pokojów, jednak okazuje się, że Tata Mikołajka przez pomyłkę zarezerwował o jeden pokój za mało. W efekcie Bunia musiała dzielić pokój z wnukiem. Cała sytuacja nie byłaby najgorsza, gdyby nie fakt, że w nocy Bunia zaczęła strasznie chrapać, Mikołajek nie mogąc zasnąć pomaszerował do pokoju rodziców. Pogoda dopisywała, a Mikołajek z upływem czasu znalazł sobie kompanów do zabawy. Budowali razem zamki z piasku, psocili i dokazywali. Pewnego dnia okazało się, że w pensjonacie zameldował się również dawny kolega taty. Państwo Berenique mieli córkę w wieku Mikołajka o imieniu Izabela. Przy jednej z kolacji spędzanej w towarzystwie kolegi okazało się, że rodzice obydwojga dzieci mają dalekosiężne plany dotyczące ich wspólnej przyszłości. Mikołajek miał poślubić Izabelę, a On nadal kochał Jadwinię. Chłopiec nie mogąc sobie wyobrazić życia u boku milczącej dziewczynki postanowił się jej pozbyć….

Kacper uwielbia Mikołajka. Z utęsknieniem czekał na śmieszne pomysły, na które wpadał Mikołajek i jego koledzy. Zaśmiewał się do łez gdy słuchał jak dziwnie mówi Dżodżo, jeden z kolegów Mikołajka i chłoną całą fabułę. Mikołajek to jedna z tych bajek, które Kacper lubi ponad wszystko i nie wyobraża sobie wieczoru bez niej. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy z zapałem przysłuchiwał się jak zwariowany chłopiec wpadał na niecodzienne pomysły. Ja osobiście również lubię Mikołajka, nie tylko dlatego, że potrafi zaskarbić sobie sympatie małych dzieci, ale również dla tego, że  opowieści nie są nasycone brutalnością. Nikt nikogo nie obraża, nikt nie używa siły, no może tylko czasem podstępy jakich się dopuszcza banda małolatów są niewyobrażalne, ale taka jest właśnie domena dzieci.  Gdy zobaczyłam książeczkę w środku stwierdziłam, że może być ciężko jeśli chodzi o zainteresowanie malucha. W książeczce są zdjęcia filmowe, nie są to rysunki, przez co sama bajka przypomina, że jest to opowieść stworzona na podstawie filmu, jednak podczas oswajania się z nową pozycją, okazało się że syn jest zachwycony!

Za możliwość zrecenzowania pozycji serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak.