Minusy prowadzenia bloga.

Minusy prowadzenia bloga.

20 maja 2015 47 przez Anna

     Wszędzie trąbią o plusach, które niesie ze sobą pisanie, ale są również minusy prowadzenia bloga. Jak w  każdej dziedzinie i tu nie jest zbyt różowo, a wszystko przez to, że ludzie mają coraz większą świadomość tego czego od danego miejsca oczekują. Na początku spora większość pisze dla siebie, ale z upływem czasu, gdy czytelników przybywa zaczyna orientować się, które tematy mają wzięcie. Taki biedny bloger, chce być coraz lepszy i lepszy, w końcu sprzedaje wszystko w imię prowadzenia bloga i popada w błędne koło. Po jakimś czasie odcina kupony ze swojej pracy, ale niestety nie tylko te pozytywne, ale i te w postaci minusów. I dziś właśnie o takich negatywach będzie.

 

pencils-762555_1280

 

Minusy prowadzenia bloga.

1. Szef czuwa. A nawet jeśli szef nie czuwa, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że nasz kolega z biura wspomni mu mimochodem, że prowadzimy bloga. No przecież został zaproszony do jego polubienia. Ale to nic,  pracownik też człowiek, po pracy może sobie robić co zechce. A no właśnie… po pracy. O ile wpisy na fb i  pojawianie się treści na blogu w łatwy sposób można wytłumaczyć, opóźnioną publikacją, dzięki możliwości ustawienia daty i godziny o której dany tekst ma się pojawić, o tyle ciężko będzie wytłumaczyć, że te odpowiedzi na komentarze, które zamieszczasz o 17:15 w godzinach pracy, również są zaplanowane z wyprzedzeniem. Bo niby jak? Telepatia?

2. Nie wiem, ale się wypowiem. Pewnie większość aspirujących ekspertów, ma tendencję do wymądrzania się. Mimo, że tak jest w każdej dziedzinie, to jednak słowo pisane zostaje na długo i ciężko się z niego wycofać. Nie mam nic przeciwko osobom, które dzielą się swoją rzetelną wiedzą, ale samozwańczy ekspert wcale nie jest żadnym autorytetem. Dodatkowo bawi mnie jak dzieciaki 17-18 letnie wypowiadają się o związkach i relacjach damsko męskich. Piszą jakby mieli co najmniej 10 letnie doświadczenie w tej dziedzinie i co najmniej kilkanaście związków na swoim koncie. Ale najważniejsze, że statystyki się zgadzają, czytających przybywa więc można się kreować na eksperta.

3. Napisz coś, a rodzina Cię rozliczy. Gdy już o blogu dowiaduje się rodzina, a może nawet i znajomi, to istnieje niebezpieczeństwo, że czytając Twoje wpisy, zaczną Cię z nich rozliczać. Wystarczy, że napiszesz ” Od dziś się odchudzam”, a możesz mieć pewność, że gdy następnego dnia, w sklepie, spojrzysz ukradkiem na batonik, ktoś z rodziny nagle wyrośnie Ci zza pleców i  oskarżycielskim tonem przypomni, że miałeś się odchudzać. Patrzenie na batonik jest równoznaczne z jego skonsumowaniem!

4. Skasuj ten wpis. Skrupulatnie piszesz o rodzinie, tym co jecie, o czym rozmawiacie, ile razy Twoje dziecko kichnęło. Piszesz o tym, że mąż nie podziękował za kanapki, które jak co rano zrobiłaś mu do pracy, a także o tym, że musicie znowu iść do tej wstrętnej ciotki, która Cię nie lubi, ale ma imieniny i nie wypada się nie pojawić. Niby nic w tym dziwnego, ale nie wówczas, gdy blog jest do wglądu publicznego i nie wtedy, gdy polubiła go połowa Twojej rodziny… Z resztą, pal licho imieniny u cioci. Co jeśli np. mężowi nie spodoba się wpis o tym, że jest niewdzięczny? Do ciotki najwyżej już więcej nie pójdziesz , przyjmując na klatę obrazę majestatu, ale męża raczej nie zignorujesz. No chyba, że w imię pisania szczerego bloga, lepiej wziąć rozwód.

5. Mówisz masz. Tu akurat sytuacja z życia wzięta. Niedawno napisałam post: Rozwód na facebooku, trochę z przekory, trochę dlatego, że tak właśnie myślę i co? Kilka dni później dostałam powiadomienie na fb, a w nim oznaczenie w wydarzeniu z życia mojego męża. Jak nic, pewnym osobom nie powinno się dawać dostępu do bloga:D.

6. Zbyt wiele szczerości. Tak naprawdę zupełnie szczerego bloga ( oczywiście jeśli pisze się o swoim życiu), można prowadzić wyłącznie anonimowo, no chyba, że łatka gderającego zrzędy, chama i prostaka, któremu nic nie pasuje i wszystkich ma w czterech literach, nie wywiera żadnego wrażenia. Opcja numer dwa, jeśli pisze się o czymkolwiek innym, należy pamiętać, że w internecie nic nie ginie i czasem coś co napiszemy może zaszkodzić nawet kilka lat później.

7. Sodówka uderza do głowy. Jest blog, są czytelnicy, co 5 minut sprawdzasz ile osób zdążyło wejść na stronę. Teraz wiesz, że to co robisz jest najlepsze i niech zazdroszczą Ci znajomi, którzy nie mieli tyle odwagi, aby chwycić byka za rogi i spełniać swoje marzenia o sławie i pieniądzach. Jeśli zaczynasz tłumaczyć ich zachowanie i próbę ostudzenia zapału jako atak i zazdrość, to możliwe, że zachłysnąłeś się własną wspaniałością, która jest, albo i jej nie ma. Każdy postrzega to inaczej.

8. Jesteś kiepskim rodzicem i partnerem. Wystarczy jedno zdjęcie frytek z Mc Donalds lub jedna wzmianka o tym jacy jesteście różni, a na 99 % pojawi się ktoś, kto na podstawie jednego zdjęcia, z którego nie wynika nic i z jednego tekstu, z którego właściwie wynika tyle ile z tego nieszczęsnego zdjęcia frytek orzeknie, że jesteście niedopasowani, a do tego jesteście okropnymi rodzicami.

Pewnie minusów jakie niesie ze sobą blogowanie, można wypisywać całą masę, ale ja jakoś skupiłam się na tych najbardziej widocznych dla mnie.

Polecam