Wszystkie wpisy

9 miesięcy na macierzyńskim.


Pewien mały człowiek zbliża się do ukończenia swojego pierwszego roku życia. Jest to dla mnie o tyle szokujące, bo planowałam się tymczasem nacieszyć. Sama nie wiem kiedy, przez palce uciekło mi 9 miesięcy naszego wspólnego życia. Czasem mam wrażenie, że zaledwie wczoraj leżałam sobie na kanapie z ręką położoną na brzuchu i zastanawiałam się jakim cudem taki mały człowiek może mieć czkawkę. Nagle okazało się, że mały obywatel ma 9 miesięcy i jest coraz bardziej samodzielny.



Nacieszyć się na zapas.


Okazuje się, że nie ma czegoś takiego jak kurczowe złapanie chwili i chłonięcie jej tak długo, żeby udało się nacieszyć na zapas. Każdy dzień przynosi inne wyzwanie, małe i wielkie szczęścia, a czasem też rozterki. Każdy z tych dni jest inny i gdy staram się nacieszyć daną chwilą, wypiera ją zupełnie inna. Tak właśnie mijają dni, a nawet tygodnie i miesiące. Chciałabym zatrzymać czas, ale się nie da. Ostatnio starszy syn, zadał mi pytanie, jaką super moc wybrałabym, gdybym mogła zdecydować się na jedną. Po szybkim namyśle wybrałam podróże w czasie bez szkody dla teraźniejszości i przyszłości. Mogłabym się wtedy cofać do jego dzieciństwa, które też równie szybko mi uciekło. Mogłabym jeszcze raz przeżyć chwile, które były ważne i piękne.


Siedzę sobie na tym macierzyńskim i chłonę, bo wiem, że coraz mniej czasu mi zostało. Za chwilę wszystko się zmieni i nie będę miała czasu na powolną kontemplację. Dni zaczną mijać jeszcze szybciej, a dzieci będą rosły niezależnie od tego, czy chciałabym, aby rosły wolniej, czy też nie.


9 miesięcy Krzysia.


Mam dwóch synów i każdy z nich jest inny. Nie wiem, jak to się stało. Dziwi mnie to ogromnie, tak jakbym nie miała świadomości, że tak może być. Krzyś jest indywidualistą, który bezpiecznie czuje się, gdy widzi mnie w pobliżu. Może być jeszcze tata albo starszy brat, ale nie mogę wtedy za bardzo odzywać się z innego pomieszczenia, bo mam wrażenie, że ma zamontowany radar.


Krzyś jest szalenie wesoły, ale jest też bardzo charakterny. Zmienia się z tygodnia na tydzień, nabywa nowych umiejętności, których trenowania sprawia mu radość. Obecnie ten mały człowiek pełza i próbuje przyjmować pozycję na czworakach, posadzony ładnie siedzi i potrafi się przekręcić bezpiecznie na brzuch. Budzi się 2 razy w ciągu nocy w porywach do 6. I tak jestem w stanie się wyspać, więc nie jest źle. Nie posiada ani jednego zęba, choć czasem dokuczają mu dziąsła. Jest bardzo bystry, ale tak może powiedzieć każda matka o swoim dziecku. Lubi muzykę i gdy mu śpiewam piosenki. Można napisać, że to mój jedyny fan:D.


Ma już ulubione potrawy, albo raczej składniki, które gwarantują zjedzony obiad lub deser. Mały kocha szpinak, ziemniaki i marchewkę. Razem z nimi jest w stanie zjeść prawie wszystko. Prawie, bo ryż nie zalicza się do czegoś, co uważa za rzeczy jadalne. Z owoców najbardziej lubi banany, gruszki i jabłka. Nie pogardzi truskawkami i borówkami, za to trochę gorzej z malinami.


Ponad rok w domu.


W ciąży przeszłam na L4 i w lutym minął rok, odkąd jestem w domu. Po urodzeniu małego przestałam się nudzić! A bałam się, że ten czas w domu to będzie dla mnie udręka. Nie tylko nie jest to dla mnie zły czas, ale wręcz przeciwnie. Sporo rzeczy mogłam dopilnować dzięki temu, że nie jestem aktywna zawodowo. Wiele wizyt u lekarzy za nami i sporo godzin rehabilitacji. Ciężko byłoby tego dopilnować, gdyby chciała szybko wrócić do pracy. Trochę mi żal, że za jakiś czas ta przygoda zmieni się na zupełnie inną, bo Krzyś pójdzie do żłobka, a ja wrócę do pracy. Jak będzie? Z pewnością inaczej.

1 Comment

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.