Porady dla Mam.

2018 rok porażek i niepowodzeń?

Choć nie podzieliłam się z Wami moimi postanowieniami na 2018 rok, to jednak takowe zrobiłam. Sama dla siebie spisałam kilka punktów, które chciałam wdrożyć w życie. Niektóre nie wyszły przez zwykłe wypadki losowe, inne z mojego zaniedbania. Jeszcze inne udało mi się wypełnić, z czego się cieszę, choć lękiem napawa mnie fakt, że w ogólnym rozrachunku jestem na minusie.

Przede wszystkim, zależało mi na utrzymaniu wagi osiągniętej rok wcześniej. Szło mi dość dobrze, aż w czerwcu dopadły mnie dolegliwości związane z rwą kulszową i towarzyszyły mi one z przerwami do września. Nawet na urlopie w sierpniu miałam lekki nawrót, choć udało mi się go w miarę szybko opanować. Można powiedzieć, że zanim doszłam na szczyt, sturlałam się z niego, obijając przy okazji o drzewa stojące mi na drodze. Cóż, jest lepiej i już wiem, że nic na siłę. Jeśli coś boli, to się nie idzie biegać z nadzieją, że przestanie, bo nie przestanie, a będzie gorzej.

Rozwój bloga to była rzecz, którą chciałam się zając w ubiegłym roku. Teraz siedzę sobie przed komputerem i śmieje się sama do siebie. Przez zwykłe lenistwo nie zrobiłam nic, co gorsze zaczęłam się cofać. Zupełnie odpuściłam pisanie, bo nie miałam czasu. Później nie miałam chęci, a jak się chęci znalazły, to nie miałam o czym. Zmieniłam nazwę strony, planując fajny początek starego bloga, a wyszła trumna, wieko i kilka już wbitych gwoździ.

Planowałam chwalić się działką, bo to takie moje oczko w głowie. Niestety nie miałam pomysłu jak to robić. Ogólnie nigdy nie umiałam się chwalić, więc pewnie dlatego moje posty działkowe praktycznie nie pojawiały się na blogu. Zrobiliśmy bardzo wiele i to mnie ogromnie cieszy. W tym roku mam kolejne plany na jej zagospodarowanie i… może w końcu zacznę to dokumentować niczym Ania-ogrodniczka.

Były też dobre strony ubiegłego roku. Cudowny urlop nad morzem spędzony z moimi chłopakami sprawił, że góry zaczęły mieć konkurencję. Widok na zatokę ogromnie mi się podobał i chętnie zamieniłabym go na ten posiadany obecnie, ale tylko z gwarancją, że będę blisko rodziny i nie będzie tak wiało. No co jak co, ale wiatr nad morzem jest praktycznie codziennie. Mimo to cieszę się, że mogłam zobaczyć piękny Hel, Jastarnię i Władysławowo. Przeżyliśmy zwariowany rejs statkiem, z którego wyszliśmy zupełnie mokrzy i cuchnęliśmy rybą, ale za to byliśmy szczęśliwi.

Patrząc z perspektywy czasu na ubiegły rok, uważam, że był dla mnie jednym z gorszych. Szczególnie na płaszczyźnie zdrowia i pracy. Nie piszę tu tylko o swoim przypadku, ale ogólnie mam wrażenie, że ubiegły rok był wyjątkowo wredny dla większości. Nie wiem, czy 2019 zapowiada się lepiej, ale mam nadzieję na zmianę na lepsze i do tego zamierzam dążyć.

A czym Ty możesz się pochwalić? Co Tobie udało się zrobić w ubiegłym roku? Albo co Cię wkurzyło, tak że do teraz zastanawiasz się dlaczego się nie udało?

8 komentarzy

  1. Ja rok 2018 żegnałam z ulgą, bo to nie był dobry rok… Mimo wszystko ta porażka zmotywowała mnie do wejścia z hukiem w 2019 i póki co nowy rok idzie mi lepiej niż to zakładałam – chyba w końcu uczę się na błędach 🙂

  2. Przyznaję, ze po podsumowaniu 2018-go roku wpadłam w dziką depresję i z żalem stwierdziłam, że nie dość ze jest na minusie, to emocjonalnie ledwie się trzymam. Miałam zacząć studia, popracować nad wyglądem, lepiej się organizować, dbać z zdrowe jedzenie, wyremontować pokój i przeorganizować resztę domu… Hmmm… Że nie wspomnę o planach osobistych. Nadszedł nowy rok. Nie chcę żeby przeciekł mi przez palce jak poprzedni. Pora zacząć żyć swiadomie. Oswajam planer. Pomaga. Wraca rownowaga i zadowolenie z małych sukcesów. Warto zobaczyć ile robi się drobnych rzeczy, a nie skupiać się na jednej dużej porażce. Ten rok będzie lepszy. Dzięki mojemu podejściu! Życzę Ci sukcesów dużych i małych. Pozdrawiam, Magda

  3. Ja swoje “nieudane” rzeczy opisałam u siebie, ale to był wpis przekorny i żartobliwy. Rok był ciężki jak szlag jasny zwalisty, ale nie uważam go bynajmniej za nieudany. Walczyliśmy i nie poddaliśmy się – wzięliśmy za pysk chorobę dziecka, udało się nam pogodzić robotę na pełny etat z ogarnianiem domiszcza, 3 dziecków i 4 zwierzaków, zakupami, działalnością w Radzie Rodziców, przeczytałam też sporo książek, napisałam całkiem sporo postów na blogu, obejrzałam kilkanaście filmów w kinie i odwiedziłam kilka nowych miejsc. Finansowo tylko było do kitu, ale to samo twierdzi 60% Flamandów i 73% Walonów to mnie pociesza. W tym roku do powyższych fantastycznych zajęć dorzucam jeszcze kurs francuskiego… Życie jest tylko jedno a ja mam już 41 wiosen za sobą – trzeba korzystać dopóki się da, bo szkoda zmarnować każdej chwili

    1. Finansowo wierzę że było gorzej, w sumie jak tak patrze to i ja w tej kwestii musiałabym trochę ponarzekać. Za to w innych kwestiach calkiem nieźle Wam szło. Tylko pozazdrościć:)

  4. Pod względem podróży był to rok udany na tyle, że same nie wiedziałyśmy, że to wszystko udało nam się zrealizować. Finansowo też wyszłyśmy fajnie, ale za to nowy rok nieco nas na razie przytłacza. Duży ZUS, obcięcie premii… Trzeba się wziąć do pracy.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.