Histeria u małych dzieci jest bardzo popularna. Dziecko około 2 roku życia próbuje sprawdzić co mu wolno, a czego nie. Chce wiedzieć co uda mu się wymusić tupnięciem nogi, co wrzaskiem, a co teatralnym rzuceniem się na podłogę. W swoim życiu przeszłam dwa okresy buntu dzieci. Jeden jest już daleko za mną i nie wspominam tego czasu zbyt dobrze, a drugi dzieje się właśnie teraz. Który z nich jest gorszy? Zdecydowanie ten obecny.



Jak wygląda atak histerii u dziecka?



Idziesz sobie spokojnie na zakupy, nagle dziecko dostrzega kwiaty i chcę je zbierać. Pozwalasz mu, o ile masz czas, a jeśli nie to próbujesz przekonać, żeby szło z Tobą dalej. Czasem się udaje, ale akurat tego dnia maluch dojrzał psią kupę, którą chciałby zbadać, dotknąć, zabrać ze sobą, a może i więcej. Oczywiście nie pozwalasz, ale Twoja odmowa nie spotyka się z akceptacją. Mimo tłumaczeń doprowadzasz do ogromnej histerii, która objawia się wrzaskiem, wyrywaniem się, rzucaniem na trawę lub chodnik. A w końcu obrywasz ręką lub nogą i to nie przypadkowo.

Mijają Cię ludzie, odwracają się, coś szeptają do siebie, a Ty idziesz z dzieckiem na rękach, bo się wyrywa i drze wniebogłosy. Ono próbuje się wyrwać, a Ty się boisz, że mu się uda i w tym amoku wbiegnie pod samochód. W duchu modlisz się, żeby życzliwy Pan albo Pani nie próbowali Ci pomóc, bo wiesz, że pogorszą sytuację. Już to przerabiałaś! Wolisz, żeby sobie gadali i szli dalej, a Tobie za kilka minut uda się przemówić do rozsądku dziecka.



Ile może trwać histeria u dziecka?



Pewnie jako rodzic dziecka, które zaczyna przygodę z histerią, zastanawiasz się, ile może trwać taki atak? Od kilku do kilkunastu minut. U nas najdłuższa histeria u syna nr 2 trwała około 40 min i spowodował ją źle podany obiad. Tak! Brak śliniaka do obiadu i matka, która zupełnie nie rozumie o co chodzi 1,5 rocznemu dziecku, może doprowadzić malucha do łez. Sytuacja choć błaha maluchowi może wydać się nawet tragiczna. Kolejne histerie dotyczyły chodzenia na nogach podczas spaceru, ale tylko w mojej matczynej obecności. Ponadto wchodzenie po schodach również sprawiało, że najmłodszy dotkliwie strajkował. Jego rozpacz nie ustawała nawet po dotarciu do mieszkania.



Histeria u dzieci- Jak sobie radzić z atakami?

  • Nie jestem ekspertką, ale sposób, jaki u nas działa to czas. Niektóre poradniki mówią, że rodzic powinien przytulić dziecko i czekać aż się uspokoi. U nas przytulenie nie zdaje rezultatu, bo mały tego nie chce, ucieka, wyrywa się. O ile jesteśmy u siebie w domu, to danie mu przestrzeni jest łatwe, jednak poza domem staje się niemożliwe ze względu na jego bezpieczeństwo.
  • Gdy maluch przechodzi z pierwszej fazy mocnej histerii na trochę słabszy etap, można spróbować przemówić mu do rozsądku i przekonać, aby się uspokoił. Wystarczą krótkie komendy jak: usiądź, uspokój się. Dłuższe wypowiedzi nie trafią jeszcze do dziecka, do tego musi się wyciszyć.
  • Jeśli maluch zaczyna się uspokajać na tyle, że już nie wrzeszczy, a tylko podciąga nosem i delikatnie zawodzi, to można przystąpić do przytulenia, które przywróci mu bezpieczeństwo i da pewność, że nadal go kochamy.

Dopiero gdy osiągniemy względny spokój i maluch się całkowicie wyciszy możemy zacząć tłumaczyć, że jego zachowanie w danym momencie jest nie na miejscu. Spokojniejsze dziecko więcej zrozumie, choć nie da to gwarancji, że sytuacja się nie powtórzy.

Z czasem ataków histerii będzie mniej i będą krótsze. Może nawet mniej barwne, ale do tego etapu jeszcze nie doszłam z dzieckiem drugim.

Czego nie robić podczas histerii?

  • Bezwzględnie nie ulegać dziecku. Nagradzanie histerii sprawia, że ataki są częstsze i silniejsze. Dziecko, które dostaje to czego chce podczas histerii, uczy się, że to jest jedyny sposób na osiągnięcie celu. Nie mówię tu o tym, żeby nigdy niczego dziecku nie dać czy nie pozwolić robić, gdy zasygnalizuje, że tego chce. Mowa o takich sytuacjach, gdy maluch chce kolejną zabawkę, albo gdy się upiera na jakiś produkt. W złości rzuca innymi rzeczami, bo jako rodzice nie zgadzacie się na zakup i agresją i złością komunikuje niezadowolenie.
  • Nie załamywać się, że histeria dziecka to po części Twoja wina, bo pokazałeś dziecku, że tak się da. Wszystko można naprawić. W najgorszym przypadku bunt potrwa do 3 roku życia. Gdy dziecko kończy 3 lata łatwiej werbalnie do niego dotrzeć i wytłumaczyć wiele kwestii.

 

Co mnie denerwuje u obcych podczas histerii mojego dziecka?

Nic mnie tak nie denerwuje, jak wtrącanie się obcych ludzi. Rozumiem tok myślenia niektórych osób, które chcą pomóc zamordowanej matce. Widzą kobietę, której dziecko próbuje wyrwać rękę ze stawu, złamać nos o chodnik i zrobić dziurę w głowie patykiem. Myślą sobie, że zareagują, pomogą i odwrócą uwagę dziecka zagadując. Na niektóre egzemplarze to zupełnie nie działa.

Pewna Pani w sklepie w taki sposób prawie oberwała od słodkiego prawie dwulatka. Ja wiem, chciała dobrze, ale nie każde dziecko reaguje zawstydzeniem się i uspokojeniem. Czasem próba kontaktu obcego z dzieckiem podczas histerii zaburza maluchowi poczucie bezpieczeństwa i do wściekłości dołącza strach. Jak wiadomo strach wzmaga chęć bronienia się wszelkimi możliwymi sposobami.

„Niech mu pani troszeczkę odpuści, on jest malutki”. Miałam jedną taką sytuację i na każdą kolejną zareaguje podobnym, stanowczym NIE. I to nie w kierunku do dziecka, tylko do osoby, która się wtrąca. Nie, bo wiem, dlaczego muszę akurat w tej chwili być konsekwentna. Są takie sytuacje gdzie machniesz ręką i czasem pozwolisz dziecku na więcej. Są też takie momenty, gdy maluchowi jest żal, że musi zejść z placu zabaw czy z innego miejsca i niezależnie od tego, kiedy byłby powrót reakcja byłaby taka sama. W takiej sytuacji zastanawiam się co zrobiłaby dana osoba, której musi dojść na przystanek autobusowy. Przypuśćmy, że za chwilę ma odjechać ostatni autobus do domu. Czy też odpuściła by biednemu maluszkowi?

 
Jak pomóc będąc osobą postronną?


Czasem wystarczy upewnić się, że płaczące dziecko nie jest bite, szarpane czy maltretowane. Jeśli widać, że dziecko idzie z mamą po chodniku i drze się wniebogłosy, bo tak, a matka idzie z nim i nie reaguje, to znaczy, że dziecku nic się nie dzieje. Najprawdopodobniej maluch nie dostał tego czego chciał, ale nie było to tak traumatyczne przeżycie, żeby bić mamę czy chodnik. Ot bardzo głośne i długie niezadowolenie, które skończy się za kilka minut, ale aktualnie musi trwać, bo jest publiczność i jest się komu żalić na zły los.


A jeśli już bardzo chcecie pomóc, to zapytajcie rodzica dziecka, czy jest mu ta pomoc potrzebna i w jaki sposób chciałby aby jej udzielić.

Czasem wystarczy po prostu porozumiewawcze spojrzenie.