Bunt trzylatka.

24 kwietnia 2012 7 przez Anna

         Z racji tego, że moje dziecię zbuntowane jest całe życie, postanowiłam opisać okres w którym to bunt osiągnął zenitu.  Wczoraj pisałam o pluciu, piszczeniu i pokazywaniu języka, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że ten etap może zapowiadać coś gorszego. Dopiero wieczorem, przy manifestacji umiejętności mojego syna uświadomiłam sobie, że znowu weszliśmy w okres buntu.

Jak taki bunt u trzylatków się objawia?
Dziecko próbuje zaznaczyć, że jest odrębne ma własne zadanie zupełnie inne od rodzicielskich zamierzeń. Na odmowy reaguje krzykiem i niejednokrotnie agresją. Próbuje wypracować własną dominującą pozycję i sterroryzować rodziców, dziadków i innych członków rodziny.

(źródło)

Jak sobie z tym radzić?
-Przede wszystkim należy uzbroić się w cierpliwość i nie ustępować, bo to że uzyskamy chwilowy spokój zaowocuje jedynie tym, że dziecko nauczy się, że przez tupanie, krzyki, plucie, bicie, wystawianie języka, może osiągnąć to czego chce, a co nie koniecznie jest dla niego dobre.
-Nie krzyczymy na dziecko, bo histeryzujący maluch i wrzeszczący rodzice to nic dobrego dla relacji rodzinnych, a poza tym prowadzi to tylko do obopólnej frustracji, bo ciężko jest się potem uspokoić i przestać krzyczeć.
-Starajmy się tłumaczyć w jaki sposób dziecko nas zasmuciło, jak zachowywać się nie może i z jakich powodów. Bo wytłumaczenie ” nie, bo nie” nie jest dobrym rozwiązaniem. Dziecko myśli obrazowo, gdy mówimy mu, że nie może uciekać na spacerze nie jest w stanie jeszcze samo przewidzieć niektórych sytuacji, dla tego powinniśmy cierpliwie opowiedzieć co może się stać jeśli niespodziewanie wybiegnie na ulicę, a nawet można coś takiego pokazać po powrocie do domu przy zabawie samochodami.
– Dajmy dziecku czas na ochłonięcie. Maluch musi mieć chwilę na przemyślenia, a nie pomoże mu w tym rozpamiętywanie tego co zrobił.
– Nigdy nie uzależniajmy uczuć do dziecka, od aktualnego zachowania. Gdy maluch broi nie mówmy, że go nie kochamy, bo to może spotęgować jego zachowanie i zachwiać jego poczucie bezpieczeństwa.
– Gdy przyjdzie przeprosić, pochwalmy dziecko i nie wracajmy już do tego co było wcześniej.

Wczoraj wieczorem moje dziecko, postanowiło nie kłaść się spać mimo zmęczenia. Najpierw było zabawnie, ale po kilku prośbach nastrój się zmienił i zaczęło się jawne wymuszanie. Dzieć, miał czas na wyciszenie jednak zupełnie z niego nie skorzystał i wylądował za karę w kącie, drąc się wniebogłosy.   Mama stała się w tym momencie wrogiem nr jeden, a już w ogóle furia osiągnęła zenitu gdy tatuś poparł mamę. Mama usłyszała od syna, że jest niedobra i to wszystko przez nią. Czyli dziecko niegrzeczne jest z winy mamy, która zupełnie nie przejęła się tym aktem rozpaczy. Kilka razy syn próbował mamę ustawić do pionu usiłując dać klapsa i kopnąć, jednak upomniany dość ostro przez tatę znowu dał sobie spokój. Po chwili chlipiąc przyszedł przeprosić. Przeprosiny zostały przyjęte choć rodzice wiedzieli, że to przepraszam było mało szczere i wynikające raczej z rozdrażnienia faktem, że znowu rodzice wzięli górę. Dziecko poszło się położyć i po 30 minutach przemyśleń we własnym łóżeczku, zawołało rodziców do siebie i szczerze przeprosiło wymieniając kilka przewinień, których chyba najbardziej sie wstydziło. Takie sytuacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że dzieci są naprawdę mądre i cierpliwość podczas ich wyskoków na prawdę popłaca, bo mimo iż jeszcze nie panują nad emocjami to rozróżniają dobro od zła. Kocham tego mojego wariata małego mimo, że jest czasem taki niesforny:)

Polecam