Po co nam postanowienia – Wpis gościnny.

12 stycznia 2014 2 przez Anna

      Od tych banalnych: schudnę, zapisze się na siłownię i będę więcej czytać, po bardziej rozbudowane, wymagające większego zaangażowania: lepiej się zorganizuje, wykażę się asertywnością, zadbam o zdrowie psychiczne. Co roku powraca koszmar noworocznych postanowień. Dlaczego koszmar?


Bo naładowani pozytywną energią i przesiąknięci ogólnie panującą „dobrą atmosferą” podejmujemy zobowiązania, których nie jesteśmy w stanie zrealizować. Z każdym rokiem odczuwamy większe zniechęcenie do podejmowania nowych obietnic wobec siebie. Strach przed tym, że kolejny raz się nam nie uda sprawia, że coraz więcej osób do noworocznych postanowień odnosi się z niechęcią. Wszystko przez to, że nieumiejętnie podeszli do sprawy.


hhh


1. mierz siły na zamiary

     Stawianie sobie nierealnych celów to notoryczny błąd prawie każdego z nas. Nic dziwnego, każdy chce dążyć do bycia najlepszym, wbrew pozorom jednak takie nastawienie potrafi być zgubne. Tymczasem najlepszym sposobem na to by za rok z dumą i satysfakcją powiedzieć sobie „udało mi się” jest stawianie sobie postanowień techniką „małych kroków”. Zamiast stwierdzać kategorycznie, że rzucę palenie, lub będę jeść tylko warzywa, lepiej zacząć od łagodniejszych zastrzeżeń. Analogicznie powinniśmy sobie powiedzieć: ograniczę palenie do trzech papierosów dziennie, lub: nie będę jeść mięsa. Taka technika działa podwójnie, po pierwsze łatwiej zrealizować Malo rewolucyjny plan, a po drugie zmotywowani pozytywnymi efektami może już po miesiącu będziemy chcieli postawić poprzeczkę wyżej.


2. konkret

      Z precyzowaniem mamy duży problem. Stawianie ogólnych stwierdzeń jest przydatne tylko wtedy, gdy czujemy, że mamy bardzo małe prawdopodobieństwo zrealizowania planu, lub jege efekt nie jest przewidziany na konkretny termin. Jeśli jednak poważniej podchodzimy do postanowień, plan powinien być konkretny, określać deadline i oczywiście cel. Dla podwyższenia poziomu mobilizacji warto dodać też aspekt dodatkowy, który przez cały czas będzie zachęcał do zrealizowania celu. Dlatego zamiast hasła: nauczę się biegle hiszpańskiego, lepiej powiedzieć sobie: do czerwca dojdę do trzeciego poziomu w szkole hiszpańskiego, żeby móc porozumieć się z przewodnikiem podczas najbliższych wakacji. Ten ostatni element postanowienia jest niezwykle cenny, bo to dzięki niemu przez najbliższe miesiące będzie można dopingować się do działania. W końcu sama nauka, bez celu jest mało zachęcająca.



3. nie ukrywaj się

       „Nie powiem, bo nie chcę zapeszać” – często słyszymy to od znajomych gdy pytamy o ich postanowienia. Nie popełniaj tego błędu i otwarcie mów o swoich planach. Dzielenie się z innymi dopinguje i zobowiązuje. Przed sobą łatwo znaleźć masę usprawiedliwień dla których właśnie przełknęło się ostatni kawałek tortu, ale tłumaczenie przed bliskimi już takie proste nie będzie. Nie muszą nawet za to strofować wystarczy, że widzą. Sama niechęć do przyznania się do błędu czy słabości bardziej mobilizuje to do zrealizowania postanowienia do końca.


4. pomyśl nad terminem

      Nowy rok to początek, ważne wydarzenie, chwila doniosła na tyle by uczcić ją jakimś ważnym zadaniem na zbliżający się rok. Nic dziwnego, że wiele osób uważa to za najlepszy moment do wprowadzenia zmian, czasem nawet rewolucji, we własnym życiu. Poważne postanowienie nie powinno być podejmowane tylko dlatego, że powszechnie uznaje się czas za odpowiedni do takich działań. Doniosłość noworocznych chwil wzbudza resztki energii, która jednak zimą jest znacznie niższa niż latem. Według psychologów najlepszym czasem na postanowienia jest sierpień, gdy człowiek jest naładowany po urlopie i cieszy się z dłuższego dnia. Może więc warto jeszcze trochę poczekać z deklaracjami?


5. nie załamuj się porażką

      Fakt, że w tym roku nie wyszło i kolejne postanowienie nie zostało zrealizowane nie oznacza końca świata. Nie powinno wzbudzać to poczucia winy lub rezygnacji. Sam fakt stawiania sobie celów, postanowień świadczy o tym, że zastanawiamy się nad swoim życiem i próbujemy zmieniać je na lepsze. Żeby utrzymać stan samozadowolenia można obok poważnych zobowiązań deklarować również te drobne lub wręcz przyjemne np.: obejrzę wszystkie filmy Hitchcocka. Pod koniec roku na pewno będzie łatwiej zaakceptować inne niedociągnięcia.

Autor: Gabriela Sawicka‐Kalinowska, socjoterapeutka z wieloletnim stażem w pracy z dziećmi. Należy do zespołu osób tworzących programy oraz szkolących osoby pracujące z dziećmi w Femmeritum. Femmeritum jest organizatorem autorskich wyjazdów letnich i zimowych dla młodszych dzieci. Więcej informacji o wyjazdach
na
www.wyspadzieci.pl

Polecam