Cała prawda o wyjazdach.

28 sierpnia 2012 11 przez Anna

          Było i fajnie i beznadziejnie… Niestety ale chyba nie da się pojechać gdziekolwiek, żeby było idealnie. po przemyśleniach wiem że to po prostu nie mozliwe. Zawsze znajdzie się coś do czego można się przyczepić. Okolica była piękna, domek idealny wprost ze snów do tego jeden z tańszych w okolicy więc po prostu ideał. Woda ciepła była, prąd był, nawet grill był na wyposażeniu i nie musieliśmy kupować własnego. Jeden jedyny minus to mała sąsiadka czyhająca jak ten kat za rogiem i non stop pchająca się do domu.  Było trzy domki obok siebie i pech chciał, że trafiliśmy na 5 latkę w  jednym, na początku wydawała sie ok, ale potem miałam głowę ogromną od kłótni jej z moim dzieckiem. Jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego… Dziecko gdyby mogło przesiadywałoby z nami non stop, chodziłoby z nami wszędzie i jeździło. Zmęczyła nie ta jej obecność i nieumiejętność dogadania się  z moim młodym. Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji, gdzie moje dziecko nie potrafi nawiązać pozytywnego kontaktu z drugą osobą.
Byłam przerażona… Mały za tydzien ma iśc do przedszkola a tu taka przepaść. Na szczęście szybko okazało się że wspólnego frontu nie ma tylko z koleżanką, a z dwoma kolegami dogadywał się znakomicie. Wiadomo jak dziecko chciał czasem wepchnąć się w kolejkę podczas gry, a chłopcy go cofali on ładnie ich słuchał i zabawa wyglądała jak powinna… Mimo tego ogólnego zmęczenia tą małą osobą, bo wychodziła praktycznie zkażdego zakamarka gdy otwierało się drzwi na zewnątrz, ona od pierwszych chwil wślizgiwała się do domku i próbowała rządzić nie tylko małym ale i mną, co z kolei doprowadzało mnie do furii. Te doświadczenia sprawiły że teraz wiem kilka rzeczy:

– przedszkole będzie ważnym etapem stymulującym rozwój małego, szczególnie jeśli chodzi o mowę. Po kilku dniach z Sandrą młody zaczął mówić ładniej i wyraźniej, bo starał się aby ona go zrozumiała. Za to przy nas nie starał się wcale bo i tak go rozumieliśmy. Teraz widzę jak przyzwyczajenia oddziałują na dziecko. To chyba jedyny plus styczności z tą dziewczynką.
– mały dowiedział się, że  nie każdy chce się dzielić zabawkami i czasem będzie zmuszony powalczyć, choć u niego włączył się tryb obrażania.
– kiedyś chciałam byc przedszkolanką, teraz wiem że to nie dla mnie. Albo dzieci, albo ja… Wymordowałabym chyba całe przedszkole… Ja po 10 min z tą małą miałam ochotę zatłuc ją adidasem:-p. No może przesadzam że była taka tragiczna, ale na  pewno była inna niż dotąd spotykane dzieci.
– jestem pewna, że nigdy więcej dzieci!!!
– życie to niekończąca się walka. Jak nie o zabawki to o przetrwanie… Nie można dziecka wychować na uprzejmego i uczynnego, bo sobie w życiu nie poradzi. Dziecko trzeba uczulić, że w niektórych sytuacjach trzeba umieć rozpychać się łokciami.
– wakacje z dzieckiem to lawina niewiadomych spadających na Ciebie jak grom z jasnego nieba. I choćbyś planował wszystko najlepiej jak potrafisz to i tak dziecko może Cię zaskoczyć.

Polecam