Koniec roku szkolnego 6 latka.

Koniec roku szkolnego 6 latka.

19 czerwca 2016 20 przez Anna

     Pewnie większość osób, które zdziwił mój post ” Zostawcie moje dziecko w pierwszej klasie„, lub po prostu się z nim nie zgadzały, czekały na mój kolejny wpis, w którym biję się w piersi, i błagam o przebaczenie. Bo oto zdałam sobie sprawę, że skrzywdziłam własnego syna, nie załatwiając mu odroczenia, ani nie rozważając pozostawienia go w pierwszej klasie.

luggage-1429585_1280

     Pierwsza klasa nie była sielanką. Nie raz zastanawiałam się nad tym, czy w ogóle nie pozostawić młodego jako niepiśmiennego obywatela Rzeczpospolitej. Tak byłoby o wiele łatwiej. Kusiło mnie również, aby nie uczyć go liczyć i skazać go na łaskę i niełaskę ekspedientek. No bo która będzie chciała oszukać tak grzecznego i ułożonego dzieciaka? Byłoby łatwiej nie stać nad nim, nie sprawdzać zadań domowych, nie przypominać o obowiązkach, nie uczyć się z nim wierszy na pamięć. A tu trzeba było przypilnować, przepytać, czasem zostawić kontrolnie samemu sobie, żeby potem znowu sprawdzić. Tłumaczenie też nie było łatwe, szczególnie jeśli słownik ortograficzny, nie jest dla dziecka żadnym autorytetem. Ale jakoś poszło. W moim mniemaniu nawet lepiej niż dobrze. Pewnie dlatego nie żałuję.

     W trakcie roku szkolnego, Kacper nie raz przygotowywał mnie na to, że wakacje to jego cel sam w sobie. Nie mógł się ich doczekać, a teraz wprawiają go w lęk przed utratą kolegów na całe dwa miesiące. Pewnie szybko się przyzwyczai, ale i tak żal mu kontaktów z rówieśnikami. Tego ostatniego się nie spodziewałam, bo teraz przyszło mi wysłuchiwać jak bardzo moje dziecko chce chodzić do szkoły i nie zgadza się na wolne 8 tygodni.

     Lekki strach ogarnia go również, bo nie wie z którymi kolegami spotka się w przyszłym roku. Oczywiście każdy pierwszoklasista dostanie promocję do następnej klasy, ale nie każdy rodzic będzie chciał swoją pociechę puścić dalej. To ile dzieci zostanie, a ile jednak pójdzie dalej, jest dla mnie niewiadomą i myślę, że dla Kacpra również.

Jednak w szkole było kilka rzeczy, które mi przeszkadzały. A może bardziej przeszkadzał mi ich brak. Nie mogłam się nacieszyć słodkim przedstawieniem na dzień rodzica, nie było również przedstawienia na dzień babci i dziadka. A najbardziej denerwuje mnie fakt, że w szkole nie mam wpływu na  to w jakim towarzystwie obraca się moje dziecko. Dzieci są tak różne, że aż mnie to lekko przeraża. Mimo wszystko w przedszkolu było inaczej. Może lepiej, a może inaczej nie znaczy ani lepiej, ani gorzej. Teraz po prostu jestem zdana na zaufanie do własnego syna i na razie się nie zawiodłam.

Polecam