Może być.

Może być.

18 marca 2015 10 przez Anna

     Staje przed nim, ciesząc się jak głupia bo w końcu w miarę normalnie mogę przejść z pokoju do pokoju. Leki zaczęły działać i ból zelżał. W każdym bądź razie, zadowolona staję przed nim i wyczekująco wbijam w niego swój euforyczny wręcz wzrok. Zmiana była naprawdę widoczna, od ponad miesiąca utykałam na nogę i wiecznie syczałam, a tamtego dnia nic. Nie trudno zauważyć, że dokonało się niemożliwe, ale nie mogąc się doczekać reakcji, sama zaczynam rozmowę.

– I jak?- Nie przestaję się do niego szczerzyć, no bo w końcu chwila wytchnienia od bólu przyszła.

– A no fajnie, ścięłaś włosy:).

Powietrze ze mnie uszło, bo z włosami nic nie robiłam. Przecież jasne było, że chodziło mi o to całe chodzenie. Że normalnie mogę i nie syczę i w ogóle.

– Nie byłaś u fryzjera?

Po mojej minie chyba szybko domyślił się, że nie trafił. Wspaniałomyślnie nie obraziłam się, ale postanowiłam w najbliższym czasie udać się do fryzjera, o niczym mu nie mówiąc. Chciałam sprawdzić czy zauważy zmianę. Co prawda nie planowałam niczego szalonego, ale jednak byłoby miło gdyby trafił. Nadszedł ten dzień, w który pozbyłam się około 15-20 cm włosów. Właściwie zależy z której strony spojrzeć. Powróciłam do domu i czekałam, czekałam, czekałam długo czekałam, aż w końcu straciłam cierpliwość. Bo ile można czekać, aż rozmawiający z tobą facet, dostrzeże zmianę? Zatarasowałam mu drogę, ale dopiero gdy zapytałam ” No i jak?” niepewnie stwierdził:

– Ścięłaś włosy?

– Nooo, i jak?

– Może być. – I poszedł.

Może być? Co to znaczy może być? A gdzie, wspaniale kochanie? Wyglądasz pięknie, albo chociażby ładnie? Foch musiał być, choćby na kilka sekund. W ramach pocieszenia kupiłam sobie żonkile do flakonu i stwierdziłam, że i tak jego reakcja nie była taka zła. Zawsze mogło być ” Co ty zrobiłaś? ” jak wtedy, gdy przefarbowałam się na brąz. Chyba nawet dzika czerwień, nie spotkała się z taką dezaprobatą jak ten brąz. Wiec to „może być”, to jak komplement w jego ustach.