Na rodzinnym spacerku.

Na rodzinnym spacerku.

22 kwietnia 2014 3 przez Anna

        Kiedyś pisałam o naszych rodzinnych tradycjach i tych męczarniach jakie funduje moim mężczyznom w każdy weekend. Wczoraj otrzymałam niejaką nagrodę za moje trudy od latorośli, której przeważnie się nie chce i jest zmęczonaaaaaaaaaa. Z naciskiem na to końcowe aaaaaaaaaa.

Lany poniedziałek rządzi się swoimi prawami, w tym momencie mogłabym napisać: Za moich czasów na wsi… Ale zanudzilibyście się na śmierć, bo ja bez końca mogę opowiadać o tym jak dziadek polewał nas z węża ogrodowego. O tym, że w lany poniedziałek przebierałam się nie raz a kilka razy i o tym. Że kiedyś to były czasy, a teraz dzieciakom nie wolno nic, bo woda gryzie.

– Jak pójdziemy na rodzinny spacer to wezmę mój pistolet- oznajmił dumnie, a następnie psiknął mi wodą prosto w lewe oko. Tusz mi się rozmazał, kreska pod nim była nie taka jak trzeba, ale ja się cieszyłam jak głupia, bo moje dziecko zaczęło doceniać ( to nic, że chwilowo) rodzinne spacerki.

 1

       Strzelał do kałuży, do chodnika, do kwiatków, do reklam przy chodnikowych. A ile w tym było dziecięcej radości! Aż żal mi, że nie może mieć takiego dyngusa jakiego miałam ja. Wtedy nikt się nie przejmował że przemoczone do majtek dziecko sie przeziębi, choć może trochę mama narzekała, że suchych ubrań zabraknie. Ale co tam! A teraz? Wystraszona staruszka, bacznie obserwowała dziecko z zabawkowym pistoletem, bo a nuż ją zaatakuje i zrobi plamę z wody na spódnicy. Tu nie wolno, w auto tez lepiej nie, uważaj na ludzi, uważaj na psy, uważaj na… No na wszystko, a tradycja i zabawa zanika. Bo nie chodzi o oblewanie przypadkowych osób, ale o zwykłą dziecięca zabawę. W mieście z reguły jest więcej opcji zabaw dla dzieci niż na wsi, ale to na wsi dzieci są bardziej kreatywne. Brak mi jej.

2  4

     I believe I can fly.  I believe I can touch the sky… On może wszystko i udowadnia to na każdym kroku zdobywając nowe  umiejętności i przyprawiając mnie o palpitacje serca. Zdecydowania jestem matką kwoką, która to ma zawał przy przewrotach w przód, nie mówiąc już o wspinaniu się na niebotyczne wysokości.

 

3

5

6

7

       Pięknie było, uwielbiam Wielkanoc bo zapowiada cudowny okres. Kocham wiosnę, czekam na konwalie i odliczam dni do urodzin syna. Jak co roku o tej porze staje się sentymentalna i samą mnie to drażni, ale jak to mówią starość nie radość, a upływający czas widać gdy patrzymy na nasze dziecko.

Polecam