Zostałam zainspirowana facebookowo. Na profilu jednej znajomej wywiązała się ciekawa dyskusja i w ramach odpowiedzi padł komentarz, który ośmielę się przytoczyć, nie podam źródła bo musiałabym ujawnić prywatny profil tej osoby.

Ja tez caly dzien zasmarkana z kijem strzelalam do wszystkich bilam sie.z.kolezankami i zyje jestem.szczesliwa mama nikogo nie morduje nie biegam z nozem po ulicy, wszystko jest dla ludzi a zabawki dla dzieci a.to na kogo dziecko wyrosnie zalezy tylko.i wylacznie.od rodzicow i ich wychowania a nie.od plastikowego pistoletu na.strzalki, czym ma sie.chlopiec bawic pluszowym misiem czy piec ciasto z.mamusia no prosze was nie chodujmy kolejnych Szpakow i tym podobnych facetow.

 

        Czy na prawdę, ta osoba wierzy w to co pisze?  Czy tylko ja mam wrażenie, że przeczy sama sobie? Przeanalizowałam ten komentarz na wskroś  i jestem mocno zażenowana, że ludzie dorośli mają takie poglądy. W myśl tej zasady ja powinnam być zawodowym bokserem i transwestytą, bo jako dziecko nie bawiłam się lalkami a samochodami, do tego biłam się z kolegami, grałam z nimi w piłkę pełniąc funkcję bramkarza i radząc sobie na prawdę dobrze, a do tego kochałam spodnie, a sukienki wywoływały u mnie szczękościsk. Baaa naprawiałam z tatą często samochód, a to już zupełnie dyskwalifikuje mnie jako kobietę. Ale bardziej niż to szufladkowanie dziwi mnie fakt, że ta kobieta tak lekko pisze o tym, że biegała z kijem i strzelała, a przecież to jest typowo męskie zajęcie… A jak męskie to oznacza, że jej matka pozwalając na takie karygodne wybryki, robiła z niej Szpaka albo w sumie sama nie wiem kogo!

blog1

         Czym ma się bawić chłopiec? A no na pewno nie powinien piec ciast, zabawa ciastoliną i serwisem kawowym tez nie wchodzi w grę, nie powinien też posiadać misia pluszowego, bo stawia go to na przegranej pozycji. Doszłam do wniosku, że ja na prawdę muszę się zastanowić, co publikuję na blogu, bo mogę zaszkodzić synowi chwaląc się tym, że piecze ze mną ciasto, że pomaga mi w porządkach, że sam nieraz robi sobie kanapki, że jeszcze rok temu do przedszkola chodził z misiem i że gdy go wybierałam to witał mnie pchając wózek dla lalek! Co ze mnie za matka!? Unieszczęśliwiłam własne dziecko, zrobię z niego pierdołę co sobie pewnie w życiu nie poradzi, bo o zgrozo nie będzie liczył na to że żona mu poda jedzenie, bo sam sobie je przyniesie. Bo pozwalając mu na zabawę wózkiem, może coś mu zostanie i z dumą będzie podążać w przyszłości wioząc swoje własne dziecko. Bo może gdy jego żona nie będzie miała sił po ciężkim tygodniu, on zrobi obiad lub upiecze ciasto. Skrzywdziłam własne dziecko, publicznie błagam o wybaczenie i dobrowolnie poddam się chłoście.

         Kobiecie niepotrzebny jest macho, tylko prawdziwy, kochający i myślący mężczyzna. A jak facet ma się nauczyć bycia facetem, a nie macho skoro z góry, w dzieciństwie narzuca mu się w co może się bawić, a co jest TYLKO dla dziewczyn? W tym momencie muszę stwierdzić, że jednak dziewczynki mają lepiej. Dziecko płci żeńskiej, bawiące się w wojnę, wyścigi czy łażące po drzewach zupełnie nie dziwi, ale już chłopiec układający lalkę w wózku jest postrzegany jako coś gorszego. Ja nie mówię, że teraz na siłę synów powinno się przywiązywać do wózków dla lalek i fundować kurs gotowania i pieczenia, ale jeśli sami chcą to co w tym złego? Co jest złego w tym, że mały chłopiec bawi się w tatę, tak w tatę nie mamę… Przecież wózki pchają również mężczyźni! Co jest złego w tym, że mały chłopiec bawi się pluszakiem i układa go do snu tak jak robi to jego tata czy mama? Czy to nie jest zupełnie naturalne, że dzieci naśladują rodziców? A teraz bolesna prawda… Narzekacie na swoich facetów, że nie pomagają, nie potrafią poskładać ubrań, nie piorą, nie potrafią zrobić sobie nawet kanapki. Gdy muszą zająć się dziećmi to mają lewe ręce, a zastanawiałyście się skąd się to bierze? A no właśnie stąd, że od małego mówimy naszym synom, że gotowanie czy sprzątanie nie jest męskim zadaniem. Że nie powinien bawić się lalkami w dom, bo to jest zajęcie dziewczynek. Od początku uczymy, że są zajęcia tylko dla płci żeńskiej, w których chłopcom nie wolno uczestniczyć, bo co ludzie pomyślą. Dziecko wychowywane w takich warunkach nasiąka tym, zaczyna dorosłe życie i nie rozumie czego oczekuje od niego partnerka. No przecież to ona powinna mu podawać jedzenie pod nos, to ona powinna dbać o porządek w domu podczas gdy on może zostawiać brudne skarpetki na środku pokoju, przecież to takie męskie. Co nie podoba się? A niby czemu, przecież chciałyście wychować mężczyznę, a nie jakiegoś Szpaka. Drogie mamy pamiętajcie, że wasze dziecko kiedyś dorośnie. Z wami spędzi20 lat może więcej, a jego druga połówka będzie się z nim użerać do końca życia. Na prawdę niewiele potrzeba, aby zdać sobie sprawę, że takimi podziałami robimy krzywdę nie tylko chłopcom, ale i przyszłym żonom. A może chcecie aby one męczyły się jak Wy, bo może wasz prywatny okaz jest typem macho, który za męskie uznaje picie piwa, obicie mordy koledze i wyścigi w szybkich samochodach? Tak przecież wygląda prawdziwy mężczyzna!