” Moje dziecko nie potrafi  czytać, ale to nie tak, że gra w gry, siedzi przed telewizorem czy okupuje tablet. Nie pozwalałam mu na to i teraz nawet jeśli chce mieć chwile spokoju, to On nie chce patrzeć na komputer.”

Wierzycie w to? Ja tak… Wierzę, że dziecko nauczone jedynie zabaw ruchowych, nie będzie chciało spojrzeć w kierunku tej złej elektroniki, bo nie będzie w niej widziało nic, co mogłoby je zainteresować. Oczywiście biorę pod uwagę, że ten stan się zmieni w przeciągu kilku lat.

mouse-500990_1920

– Mamo przeczytaj mi to, bo nie wiem co mam teraz wybrać.- Młody stoi przed xboxem, wlepiając we mnie błagalne spojrzenie.

– Sam przeczytaj, szukaj opcji ” nowa gra”

To tak odpowiadając na pytania po co mu czytanie, a tych było sporo z jego strony. Wystarczy, że rodzic przestanie wyręczać dziecko w codziennych zadaniach, a samo szybko przekona się, że znajomość druku jest potrzebna nawet w zabawie.

– Mamo, weźmiesz mi tę szynkę?

– Ale, którą? Przeczytaj mi, bo jest ich tak dużo, a nie chcę się pomylić.

I czytał, zrobił to chętnie, a na koniec pochwaliła go nawet sprzedawczyni, co sprawiło, że jego zapał do czytania wzrósł jeszcze bardziej.

     Wracając do elektroniki. Nie wiem czemu, spora część rodziców uważa, że komputery to zło. Pierwszym żelaznym argumentem jest to, że “za moich czasów to…” ( wpiszcie sobie co tam tylko chcecie). A za moich czasów miałam w swoim pokoju telewizor czarno-biały, a rodzice w swoim mieli kolorowy. Potem dali mi ten kolorowy mały, a sami kupili sobie większy. Czytać mimo wszystko nauczyłam się mając 5 lat, uczyłam się dobrze, sodówka mi raczej nie uderzyła do głowy. Drugi argument, jest zawsze taki, że jak będzie grał to nic z tej gry nie będzie, a to błąd. Przyszłość naszych dzieci związana będzie głównie z komputerami i urządzeniami elektronicznymi, dlatego obsługa komputera to podstawa, tak jak dla nas kiedyś obsługa pilota od telewizora. Poza tym, dziecko korzystając z komputera, uczy się, nawet jeśli tylko gra. Jest zmuszone do obycia się z literami, w końcu zapamiętuje wygląd wyrazów, nawet jeśli jest to tylko graj, powrót i następny poziom. Taka namiastka czytania globalnego. W końcu zaczyna widzieć, że czytanie to podstawa i chętniej się go uczy, bo przecież rodzice nie będą non stop biegać tylko po to, aby odczytać wyniki, czy poinstruować co kliknąć aby grać dalej. Wiadomo wiele zależy od tego co włączymy naszym dzieciom, ale nie można z góry stwierdzić, że wszystko co związane jest z komputerem od razu jest złe.

-Mój nie czyta, nie wiem co mam z nim robić. Nie pozwalam mu grać, ani nic…

-Mój gra, nie w tygodniu, ale w weekendy gra. Właściwie nie widzę w tym nic złego, bo mamy kontrolę nad tym w co i ile gra. – I tu można wychwycić zdziwione spojrzenie zatroskanej brunetki, która wręcz nie wierzy w to co słyszy.

-No tak, Twój to co innego, czyta, uczy się… Ja mojemu nie dam, bo nie dość, że się nie uczy, to jak zacznie grać nic już go nie będzie interesowało.

      To kolejny stereotyp jaki krąży wśród rodziców. To jasne, że dzieci lubią chodzić na łatwiznę i sięgają po gry gdy im się nudzi. Ale prawda jest też taka, że gdy dostaną inny bodziec, który je zainteresuje, z chęcią odłożą grę i rozpoczną zabawę. Gry planszowe? Spacer? Plac zabaw? Eksperymenty czy inne zabawy? Wszystko to będzie ciekawsze jeśli rodzicowi się zechce zainwestować trochę czasu i pokazać dziecku coś innego niż telewizor, komputer czy konsolę.